O Skarbniku, Kindze i Siudej Babie-czyli legendy Wieliczki

Legenda o świętej Kindze. 

Legenda ta jest tak stara jak sama kopalnia. Dawno temu polski książę Bolesław Wstydliwy poprosił o rękę swoją wybrankę – węgierską księżniczkę Kingę. Jako prezent zaręczynowy dał jej przepiękny pierścień. Gdy księżniczka wyjeżdżała ze swojej ojczyzny do Polski, jej ojciec król Bela IV chciał obdarować córkę odpowiednim posagiem. Ta jednak nie chciała ani klejnotów, ani orszaku służby. Poprosiła natomiast swojego ojca o sól, która wówczas była rarytasem i chciała obdarzyć nią swoich nowych poddanych. Król Węgier podarował więc swojej córce najbogatszą kopalnię Siedmiogrodu w Prajd. Jednakże prezent ten nie zadowolił Kingi, gdyż kopalnia ta była za daleko od jej nowego królestwa. Przed wyjazdem do Polski odwiedziła podarowany jej przybytek, zastanawiając się jak ma przetransportować sól do Polski. W czasie tej wizyty do jednego z szybów wrzuciła swój pierścionek zaręczynowy modląc się przy tym. Gdy Kinga dotarła do kraju Bolesława, wyruszyła w objazdową wycieczkę po królestwie. W czasie oprowadzanie jej po małej wsi w okolicy Krakowa, natrafiono w  polu na bryłę soli, wewnątrz której znajdował się pierścionek, ten sam, który królewna wrzuciła do szybu w Prajdzie. Kinga i Bolesław nakazali kopać w tym miejscu i okazało się, że pod ziemią znajduje się więcej tego cennego surowca. Tak właśnie powstała kopalnia w Wieliczce. 

Rekonstrukcja sceny z legendy wyrzeźbiona w soli

Legenda o Skarbniku 

Skarbnik według starosłowiańskich wierzeń jest demonem zamieszkującym podziemia, szczególnie kopalnie, gdzie stoi na straży naturalnych skarbów. Warto tu napomnieć, że według wierzeń słowiańskich nie wszystkie demony są złe, a wręcz część z nich jest życzliwa dla człowieka. Takim demonem jest np. domownik, który, jak sama nazwa wskazuje, troszczył się o domostwo i jego mieszkańców lub i pełnił funkcję ochronną danego terenu np. Leszy.  Słowo “demon” nabrało negatywnych konotacji dopiero wraz z umocnieniem się chrześcijaństwa.  Kończąc tą niezbędną dygresję mogę zaznaczyć, że Skarbnik był właśnie z gatunku tych raczej życzliwych demonów, który nie tylko po prostu strzegł kopalni ale i ostrzegał górników przed groźnymi tąpnięciami, pożarami i zalaniami. Pomagał odnaleźć drogę w tunelach, a dusze tych, którzy zginęli w czasie pracy odprowadzał do zaświatów by nie musiały się wiecznie wałęsać po kopalni. Jednakże dla Skarbnika liczyły się pracowitość i uczciwość, więc zdarzało mu się karać osoby, które oszukiwały w pracy, były leniwe i złorzeczyły kolegom. 

Jedną z historii o Skarbniku krążącą wśród wielickich górników była przygoda młodego chłopca, który po śmierci ojca został zmuszony przez los do znalezienia pracy, która pozwoli mu utrzymać siebie i matkę. W tym celu udał się do sztygara (kierownika kopalni) z prośbą o zatrudnienie. Ten początkowo nie chciał go przyjąć, gdyż uważał, że chłopak jest zbyt młody i chuderlawy do tak ciężkiej pracy i sobie nie poradzi. Ostatecznie jednak ujął go upór chłopca i pozwolił mu przyjść na tydzień próbny. Warunkiem stałego zatrudnienia było wykonanie przez chłopaka w tym czasie takiej samej ilości pracy, co jego starsi koledzy. 

Już pierwszego dnia młodzieniec zaczął czuć, że nie podoła zadaniu. Właśnie miał skruszony iść do kierownika i zrezygnować, gdy nagle ni stąd, ni zowąd pojawił się obok niego starszy górnik, który zaproponował mu pomoc w pracy w zamian za równe podzielenie się wypłatą. 

Chłopiec zgodził się bez wahania. Współpraca udała się i chłopak wyrobił normę, zdumiony sztygar wypłacił mu pieniądze i zatrudnił na stałe. Kolejnego dnia chłopak udał się do swojego pomocnika z mieszkiem pełnym monet, tak jak się umówili. Jednakże wówczas starszy górnik jedynie roześmiał się i przybrał swoją prawdziwą postać – Skarbnika. Powiedział chłopcu, żeby zatrzymał pieniądze i już zawsze pozostał taki uczciwy, po tych słowach zniknął. 

Skarbnik wyrzeźbiony w soli

Biała Pani 

Wśród górników krążyła także legenda o nawiedzającej kopalnię kobiecie, która swoim urokiem wabiła mężczyzn w głąb kopalni na pewną zgubę. Nie wiadomo jaki był powód jej działań i czy wypadki w kopalni rzeczywiście były jej zasługą. Na szczęście obecnie turyści w kopalni nie są zagrożeni spotkaniem Bieliczki, gdyż w jednym z podań wyjaśnione jest w jaki sposób zniknęła z korytarzy kopalni. Otóż pewnej nocy, gdy młody górnik Michałek wyrabiał samotnie w kopalni nadgodziny, nagle ujrzał siedzącą na beczce piękną kobietę. Była odziana w biel i mimo, że była blada jak kreda to usta miała krwistoczerwone. Michałek od razu przypomniał sobie legendy krążące wśród kolegów, mimo to nie okazał strachu i podjął konwersacje z duchem. Biała Dama powiedziała, że potrzebuje pomocy, ale żeby nie przeszkadzać mężczyźnie w pracy wezwie mu w zastępstwo skrzaty. Gdy te wysypały się zza jej pleców, ta opowiedziała Michałowi swoją historię. Wyznała, że była kiedyś zakochana w górniku i uwielbiała z nim przechadzać się po ciemnych korytarzach. Niestety ich szczęście nie trwało długo, gdyż jej wybranek został powołany do wojska. Oczywiście zapowiedział swój rychły powrót – jednak tak się nie stało. Zrozpaczona Pani latami błąkała się po kopalni dla zabicia czasu, tworząc piękne solne nacieki, które miały zachwycać jej ukochanego po powrocie. Nie wiadomo jak długo to trwało, ale gdy w końcu dziewczyna zapragnęła opuścić kopalnie okazało się, że ciąży na niej klątwa – nie może przejść przez wyjście na własnych nogach, do tego właśnie potrzebowała pomocy Michałka. Ten uległ i postanowił pomóc dziewczynie. Wziął ją w ramiona i ruszyli ku wyjściu. Na początku szedł szybko jednak im bliżej wyjścia, tym kobieta stawała się coraz cięższa. Przy samym wylocie, gdy poczuli na skórze dotyk słońca, zawiał wiatr, który sprawił, że Bieliczka rozsypała się i została po niej jedynie sól. 

Od tej pory nikt więcej już jej nie spotkał. 

Legenda o Białej Damie z kopalni jest jedną z mniej znanych

Siuda Baba 

Legenda o Siudej Babie i tradycja z nią związana nie łączy się bezpośrednio z kopalnią, a z miastem Wieliczka oraz pobliską wsią Lednica Górna. Otóż jedynie w Wieliczce oraz Lednicy, jako jedynych miejscach w kraju, w Poniedziałek Wielkanocny urządzane jest osobliwe widowisko. 

Tradycja polega na przejściu przez miejscowości orszaku złożonego z Siudej Baby (w tej roli mężczyzna przebrany za ubrudzoną sadzą staruchę) w towarzystwie “Cygana”, który dzierży charakterystyczny bat, z którego strzela oraz kilku krakowiaków w tradycyjnych strojach. Grupa przemierza okolice pukając od drzwi do drzwi, zbierając datki oraz smarując młode panny sadzą. 

Skąd wzięła się ta wyjątkowa tradycja? Jej początku należy upatrywać w starosłowiańskiej legendzie o świątyni, która miała znajdować się w Lednicy, świętym gaju pod Kopcową Górą, gdzie miało tryskać magiczne źródełko. W świątyni miał palić się ogień, któremu kapłanka nie mogła pozwolić zgasnąć więc musiała go pilnować dzień i noc przez cały rok. Dopiero po roku służby, wiosną mogła opuścić swoje stanowisko, cała brudna z sadzy, w odartym odzieniu – gdyż w czasie służby nie mogła nawet się umyć ani przebrać – wychodziła by przemierzać okoliczne wsie w celu znalezienia zastępczyni. Dziewczęta chowały się przed Siudą Babą bo w momencie dotknięcia przez kapłankę i zaznaczenia sadzą nie było już odwrotu od służby w świątyni. 

Obecnie usmolenie przez Siudą Babę jest traktowanie nie jak przekleństwo a dobra wróżba, ma zwiastować dobrobyt, a wolnym pannom rychłe zamążpójście.  

Siuda Baba

Więcej niesamowitych historii związanych z Wieliczką można usłyszeć w czasie zwiedzania z przewodnikiem, a historie, które tam poznacie oraz te omówione tu, usłyszane ponowienie pod ziemią nabiorą nowego magicznego wymiaru. Kto wie? Może nawet uda wam spotkać się ze Skarbnikiem. Wybierzcie się koniecznie do kopalni soli i przeżyjcie niesamowitą przygodę.