Tatuaże w Auschwitz-Birkenau

Nieodzownym elementem, z którym kojarzą się obozy koncentracyjne są charakterystyczne tatuaże złożone z ciągu cyfr, które od momentu nadania miały zastąpić personalia więźnia, sprowadzić go do roli numeru ewidencyjnego. Był to pierwszy krok przewidzianej dla więźniów dehumanizacji. 

Choć wśród wielu osób panuje przekonanie, że w każdym nazistowskim obozie praktykowano tatuowanie więźniów, nie jest to prawdą. Auschwitz  był jedynym obozem koncentracyjnym, gdzie systematycznie wszystkim więźniom tatuowano numery. Błędne przekonanie o tym, że była to powszechna praktyka, może wynikać z faktu, że podczas wyzwalania obozów w wielu z nich spotykano więźniów z wytatuowanym numerem, były to jednak osoby, które musiały wcześniej przebywać w Auschwitz i dopiero później zostały przeniesione, bądź brały udział w tak  zwanych marszach śmierci. 

Obozowe oznaczenia więźniów Auschwitz-Birkenau

Na początku istnienia obozu numery nie były tatuowane. Więźniom, którzy przybywali do Auschwitz, nadawano numer, który przyszywano do więziennego munduru. Poza numerem przyszywano także symbole, kształty lub litery określające status, orientację seksualną, narodowość lub wyznanie więźnia.

  • Trójkątem czerwonym oznaczano więźniów „politycznych”. Do takich zaliczano przede wszystkim Polaków, a później także inne narodowości, w tym Żydów. Obok osób, które do obozu trafiły ze względu na podejrzenia o działanie w ruchu oporu czy bycie członkiem zakazanej organizacji, więźniem politycznym można było stać się z powodu śpiewania pieśni patriotycznych, sprzeciwiania się niemieckim kierownikom zakładów pracy, kontaktów z niemieckimi kobietami, publicznego kwestionowania zwycięstwa Niemiec, przebywania na zewnątrz po godzinie policyjnej, bycia zatrzymanym w czasie łapanki (aresztowania losowych osób na ulicy) czy bycia tak zwanym inteligentem. Przy takiej rozpiętości możliwych przyczyn nie powinien dziwić fakt, że w sierpniu 1944 roku więźniowie polityczni stanowili 95% (65% to Żydzi) wszystkich skazanych.
  • Trójkątem zielonym oznaczano więźniów „kryminalnych”. Przeważnie byli to Niemcy osadzeni za popełnienie przestępstwa, często recydywiści – tak zwani zawodowi przestępcy. W praktyce niemieccy kryminaliści nie byli kierowani do ciężkich prac fizycznych, a nawet ci najmniej przydatni zostawali przydzielani do komand jako więźniowie funkcyjni, czyli tacy, którzy w zamian za „nadzór” nad komandem otrzymywali liczne przywileje. Często cechowali się wyjątkową brutalnością. Kapo mógł dowolnie dyscyplinować współwięźniów, bijąc, ich a nawet zabijając. Latem 1944 roku w obozie Auschwitz przebywało 1372 Niemców oznaczonych zielonym trójkątem. Wielu z nich zgłosiło się później na ochotników do jednostki Waffen SS.
  • Trójkątem czarnym oznaczano więźniów „aspołecznych” kierowanych do obozu przez władze policyjne. Pojemność tego terminu była całkiem spora i zależna od interpretacji. Powodem osadzenia mogło być włóczęgostwo, alkoholizm, prostytucja i wiele innych czynów lub zachowań. Za „aspołecznych” uznawano Romów osadzonych w obozie cygańskim w Birkenau. Początkowo nosili oni czarne opaski, później brązowe.
  • Trójkąt fioletowy był przeznaczony dla świadków Jehowy, których uważano za wrogów państwa ze względu na ich pacyfistyczne poglądy.
  • Trójkątem różowym byli oznaczani homoseksualiści, wyłącznie Niemcy i Austriacy. W Auschwitz nie stanowili dużej grupy, bowiem większość z nich trafiła do obozów koncentracyjnych już przed wojną. Przebywali głównie w Dachau, Sachsenhausen i Flossenbürg.

U Żydów stosowano podwójne oznaczenie. Jako że rejestrowano ich zazwyczaj jako więźniów politycznych, dostawali trójkąt czerwony, odwrotnie do niego przyszywano zaś trójkąt żółty, tak by razem tworzyły gwiazdę Dawida. Od drugiej połowy 1944 roku żółty trójkąt został zastąpiony żółtym paskiem umieszczanym nad trójkątem. Po wprowadzeniu tatuażu jako sposobu ewidencji więźniów nadal stosowano powyższe oznaczenia.

Tablica informacyjna w Muzeum Auschwitz-Birkenau

Początek tatuowania

Tatuowanie zaczęło się w jesienią 1941 roku, gdy do obozu zaczęli napływać sowieccy jeńcy wojenni, których początkowo oznaczono, malując litery SU (Sowjetunion) na plecach munduru oraz standardowo dodając naszywkę z numerem. Problem pojawił się, gdy więźniowie zaczęli masowo umierać, a ich oznaczone mundury były zamieniane bądź zabierane przez innych więźniów. Ci często decydowali się na próby ucieczki, podczas których ginęli zastrzeleni, co powodowało bałagan w ewidencji. Postanowiono zaradzić temu przez umieszczanie tatuażu na skórze. Początkowo numer tatuowano na lewej piersi. Wykonywano to przy użyciu metalowego stempla z wymiennymi płytami wyposażonymi w igły tworzące oddzielne cyfry. Umożliwiało to odciśnięcie całego numeru za jednym uderzeniem, następnie w powstałą ranę wcierano tusz. W marcu 1942 roku w ten sam sposób oznaczono polskich jeńców przeniesionych z Auschwitz I do Birkenau. Zaczęto też znakować żydowskich mężczyzn przywożonych w pierwszych transportach.

Wiosną 1942 roku zaczęto wykonywać tatuaże na przedramieniu lewej ręki. Zmieniono wtedy sposób wykonywania tatuaży – zaczęto używać osadzonych na drewnianym trzonku igieł i nakłuwając kolejne punkty, tworzono cyfry. W ten sposób znakowano Żydów z kolejnych transportów, a także osadzone wcześniej Żydówki. Dopiero na początku 1943 roku rozpoczęto tatuowanie numerów więźniarkom nieżydowskim, a od wiosny 1943 roku również więźniom pochodzenia nieżydowskiego – zarówno nowo przybyłym, jak i już zarejestrowanym. Nieliczne sytuacje, gdy nie tatuowano więźniom numerów, dotyczyły przypadków trafiających do obozu Niemców i Austriaków, a także więźniów wychowawczych – czyli takich, których pobyt miał być w teorii wychowawczo-edukacyjny. Osadzony z tą kategorią najczęściej odbywał karę za złamanie przepisów zatrudnienia i dyscypliny w zakładach zarządzanych przez władze okupacyjne. Zazwyczaj wyrok był zasądzony na sześć do ośmiu tygodni, ale w praktyce więźniowie zostawali w obozie dłużej, czasem już nigdy go nie opuszczając. Wyjątek stanowili również Polacy przywiezieni latem 1944 roku – jeńcy z powstania warszawskiego, a także Żydzi i Żydówki przetrzymywani na terenie Auschwitz w „tranzycie”, oczekujący na wysłanie do innych obozów w Rzeszy. Ostatnią kategorię nietatuowanych stanowili więźniowie policyjni (blok 11), czyli tacy, którzy w Auschwitz czekali na wyrok sądu – najczęściej śmierć przez rozstrzelanie. Warto dodać, że numery nadawano jedynie więźniom nadającym się do pracy. Ci, którzy mieli zginąć w komorach gazowych, także nie byli tatuowani. W czasie trwania II wojny światowej w Auschwitz zarejestrowano ponad czterysta tysięcy więźniów.

Tablica informacyjna w Muzeum Auschwitz-Birkenau ze zdjęciami tatuaży byłych więźniów